Bajka o łzach czarownicy

Dawno dawno temu, za górami i bagnami, w małej wiosce na skraju Starego Lasu żyła sobie Zuzanna, która marzyła o tym by zostać czarownicą. Mieszkańcy wioski śmiali się z niej, mówiąc, że to niemożliwe aby ktoś z ich wioski w ogóle został przyjęty do Wielkiej Wiedźmy na naukę. Ale sama nauka to jeszcze nic! Nawet dzieci wiedzą, że każda adeptka czarownica musi na koniec zdać BARDZO TRUDNY EGZAMIN i od ponad stu lat nikomu się to nie udało.

Mimo to Zuzanna postanowiła spróbować. Pewnego dnia spakowała cały swój dobytek i ruszyła do Starego Lasu na poszukiwanie Wielkiej Wiedźmy. Szła, szła i szła. Zaczął zapadać zmierzch. Jednak wiedziała, że nie ma już odwrotu. I tak nie potrafiła by już trafić z powrotem do swojej wioski. Na szczęście w oddali ujrzała migocące światełko, jak by świeczki w oknie. Poszła w tamtą stronę i nagle znalazła się na zalanej księżycem polanie, na której stał mały pobielany domek.

Zuzanna z trudem otworzyła stare ciężkie drzwi i weszła do środka. W wielkiej izbie na fotelu siedziała kobieta około pięćdziesięcioletnia i patrzyła w ogień. Gdy Zuzanna weszła, kobieta wstała wypełniając sobą cały pokój i rzekła: „Nareszcie jesteś. Czekałam na Ciebie”.

Nauka u Wielkiej Wiedźmy nie była łatwa. Zuzanna musiała zmagać się z jej humorami, dąsami i złośliwymi komentarzami. Ale zacisnęła zęby gotowa nauczyć się jak najwięcej.

Nadszedł wreszcie Dzień Egzaminu. Zuzanna starannie się do niego przygotowała. Chciała wypaść jak najlepiej przed Szanowną Komisją, w której oprócz Wielkiej Wiedźmy zasiadał Mag zza Siódmej Góry oraz Wiedźma z Nizin.

Zadaniem Zuzanny było sporządzenie mikstury, która pozwala rozumieć mowę zwierząt. Zuzanna była pewna, że sobie doskonale poradzi. Przecież uwielbiała tworzyć mikstury. Do wrzącego oleju wrzuciła pędy tataraku, sproszkowany język żmii i szczyptę popiołu z feniksa. Wypowiedziała zaklęcie, zamieszała w kotle. I… nic. Lekko zdezorientowana Zuzanna spojrzała w kocioł, potem na Szanowną Komisję i znowu w kocioł.

W tym momencie usłyszała chrząknięcie Maga zza Siódmej Góry i poczuła na sobie pełne współczucia spojrzenie Wiedźmy z Nizin. Natomiast  Wielka Wiedźma uniosła się zza stołu i z rechotem powiedziała: „Nigdy nie zostaniesz czarownicą!”
Zuzanna z płaczem wybiegła z Wielkiej Sali. W progu natknęła się na Wiedźmę z Nizin, która wcisnęła jej do ręki kryształowy flakonik mówiąc: „Zbierz tutaj swoje łzy. Łzy czarownicy mają wielką moc”. Zuzanna szlochając odparła: „Ale ja nie jestem czarownicą”. Na co Wiedźma z Nizin odparła: „Ależ jesteś. Musisz tylko w to uwierzyć”.

Zuzanna wróciła do swojej wioski na skraju Starego Lasu. O dziwo nikt jej nie wyśmiał. Z ostrożności. W końcu praktykowała u Wielkiej Wiedźmy i mimo, że nie została czarownicą, to może jednak czegoś się tam nauczyła. I faktycznie. Nauczyła się. Wykorzystywała swoją wiedzę do leczenia ludzi i zwierząt, a  co roku na wiosnę szła na pola rzucając zaklęcia aby plony dobrze obradzały.

Po kilku latach, szukając maści na bóle pleców dla Starej Zochy, Zuzanna znalazła kryształowy flakonik. Wzięła go do ręki i uniosła pod światło. Jej łzy mieniły się w promieniach zachodzącego słońca. Zuzanna pomyślała, że właściwie, to ona jest już czarownicą.  Leczy ludzi i zwierzęta i dba o dobre plony dla swojej wioski. Czyli robi to co zawsze chciała robić jako czarownica. Wzięła głęboki wdech i zawołała: „Wielka Wiedźmo! Wiem, że mnie słyszysz! Przyjdź do mnie!”. W powietrzu zaszumiało i pokój wypełniła sylwetka Wielkiej Wiedźmy.

Zuzanna po raz pierwszy w życiu spojrzała jej prosto w oczy i powiedziała: „Nie wiem jakich sztuczek użyłaś, że nie zdałam egzaminu. Nie obchodzi mnie to. Ty też mnie nie obchodzisz. Mogę być czarownicą bez twojej zgody i bez twojego egzaminu”. Po czym otworzyła kryształowy flakonik i chlusnęła jego zawartością prosto w twarz Wielkiej Wiedźmy. Wielka Wiedźma zasyczała z bólu. A Zuzanna patrzyła na nią, jak nagle zaczęła się kurczyć i kurczyć. Już nie wypełniała sobą całej izby, ale stała się malutką, pomarszczoną staruszką, która z trudem utrzymywała się na nogach.

Od tego dnia już nikt nie słyszał o Wielkiej Wiedźmie, za to sława Zuzanny roznosiła się po okolicy i przychodziło do niej coraz więcej ludzi aby pomogła im w ich problemach.

————————————————————————————————————————-

A jaka jest Twoja opowieść?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *