Dobrze wychowane znaczy jakie?

Kiedy widzę, gdy ktoś komentuje zachowanie dzieci, że albo grzeczne albo niegrzeczne to rodzi się we mnie bunt. Co to w ogóle znaczy, że grzeczne? Że wytresowane? Nie widać, nie słychać i szybko wykonuje polecenia dorosłych? A niegrzeczne to jakie? Żywiołowe, znające własne potrzeby, mające własne zdanie?

Bardziej niepokoją mnie te grzeczne dzieci. Z jednej strony widzę kombinatorów, którzy potrafią się przymilić do babci aby zaraz ją zmanipulować i zrealizować własne cele. Rozgryźli system i znaleźli sposób na babcię. I to na plus – jakoś sobie poradzą. Ale jakie relacje będą budować i w jaki sposób będą osiągać swoje cele w dorosłym życiu? Z drugiej strony są te dzieci całkowicie dostosowane. Gdzie je postawisz tam stoją. Co im każesz to zrobią. Te niepokoją mnie bardziej. W jaki sposób mają być myślącymi dorosłymi, kreatywnymi pracownikami, odpowiedzialnymi obywatelami?
Czy rzeczywiście chcemy wychować nasze dzieci na szczurki korporacyjne, trybiki w systemie?

Jeśli chodzi o żywiołowe dzieciaki to o nie martwię się mniej. Do czasu gdy idą do szkoły. Nauczyciele wciąż stosują kary  i to jeszcze takie polegające na zawstydzeniu dziecka. Co chwile słyszę opowieść o tym, że nauczycielka dzwoni do rodzica  – przy wszystkich dzieciach, za jakieś drobne przewinienie. Nie dość, że wstyd przy klasie to jeszcze straszenie dziecka rodzicem… Jak to dziecko ma później być pewne siebie i osiągać sukcesy, kiedy jego naturalna ciekawość świata i kreatywność spotyka się z taka odpowiedzią?

Można stosować różne metody wychowawcze. Oparte na bliskości, behawioryzmie albo jeszcze inne. Dla mnie jednak najważniejszą kwestią jest aby zadawać sobie pytanie jaką postawę chcę wzmacniać w dziecku czyli jakim będzie dorosłym?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *